
Książka kucharska Dieta optymalna dra Jana Kwaśniewskiego
Żaden organizm nie potrafi zapewnić sobie tak idealnego składu chemicznego spożywanych pokarmów, aby wszystkie jego komórki i tkanki otrzymywały zawsze tylko to, co jest dla nich najlepsze, tj. najlepsze składniki budulcowe i najlepszą energię, i w takiej ilości, w jakiej organizmowi jest to potrzebne. Dlatego odżywianie się człowieka jest kompromisem między tym, co jest, a tym co być powinno.
Życie to białko. Jakie białko – takie życie. Inne białko ma fasola i inne życie ma fasola, a inne człowiek. Człowiek powinien spożywać białko, które chemicznie najbardziej zbliżone jest do białka ludzkiego organizmu. Oprócz białka organizm potrzebuje bardzo wiele złożonych związków, które musi wytwarzać sam, jeśli nie otrzyma ich w pożywieniu. Lepiej zatem będzie, gdy dostarczymy w pożywieniu gotowe enzymy, np. w wątróbce wieprzowej, zamiast łykać witaminy w proszkach, czy też gotową hemoglobinę w produktach zawierających krew (np. kaszanka, krwiste salcesony) zamiast brać żelazo w zastrzykach.
W tłuszczach zwierzęcych spożywanych w naturalnych produktach, np. w boczku czy słoninie, występuje prawie tyle enzymów, witamin i minerałów, ile organizm musi zużyć do spalenia tych tłuszczów. Jedząc tłuszcz zwierzęcy dostarczamy więc i „paliwo” i „piec” do jego spalenia, jedząc węglowodany dostarczamy samo „paliwo” i to nie najlepsze, a „piec” musi organizm budować sobie sam.
Węglowodany to inaczej – cukry. Podstawowe cukry – to glukoza i fruktoza. Sacharoza jest dwucukrem złożonym z jednej cząsteczki glukozy i jednej cząsteczki fruktozy. Skrobia jest wielocukrem zbudowanym z glukozy. Jakie węglowodany powinno się zjadać? Najlepsze są węglowodany zawarte w skrobi: są wolno trawione i wolno oddawane do krwi, zwłaszcza w obecności tłuszczów w diecie, co zapobiega nagłemu wzrostowi glukozy we krwi po posiłku i nagłym jego spadkom między posiłkami.
Najgorsza dla człowieka jest fruktoza, a więc cukier zawarty w miodzie, słodkich owocach i cukrze buraczanym. Przy wchłanianiu w jelitach glukozy istnieje mechanizm ograniczający szybkość jej przekazywania do krwi. Przy przechodzeniu fruktozy do krwi takiego mechanizmu nie ma, toteż spożycie fruktozy powoduje szybki wzrost poziomu cukru we krwi. To powoduje nadmierne wydzielanie przez trzustkę insuliny. Wydziela się jej zawsze więcej niż jest potrzebne, co z kolei powoduje niedobór cukru we krwi, a to już jest szkodliwe, a nawet może być groźne dla mózgu. Przy żywieniu optymalnym organizm wytwarza insuliny bardzo mało. A insulina jest hormonem przyspieszającym rozwój miażdżycy i jest jednym z najbardziej rakotwórczych czynników. Jeżeli nie będzie nadmiaru cukrów (węglowodanów) w pożywieniu, nie będzie nadmiaru insuliny we krwi i wszystkich związanych z tym szkodliwych skutków.
Najważniejszy był klucz uporządkowania produktów według przydatności dla człowieka. Jedyne racjonalne rozwiązanie to proporcje. Fundamentalną zasadą żywienia optymalnego jest zachowanie proporcji pomiędzy białkiem, tłuszczem i węglowodanami. „Wzór życia” opracowany przez dra Kwaśniewskiego zapisuję się:
BIAŁKO:TŁUSZCZ:WĘGLOWODANY
1:2,5-3,5:0,3-0,5
Oznacza to, że na jeden gram spożytego białka powinno przypadać w diecie 2,5 do 3,5 grama tłuszczu i 0,3-0,5 grama węglowodanów.
Prawie wszystkie choroby, na które zapada człowiek mają swoje źródło w niezachowaniu właściwych proporcji pomiędzy źródłami energii. Organizmy zwierząt i ludzi są zbudowane tak, że powinny korzystać z jednorodnego paliwa, zatem organizmy trawożerców otrzymują jako niemal jedyne źródło energii węglowodany (nie spożywają przecież tłuszczów), a mięsożercy, czyli zwierzęta drapieżne, nie jedzą żadnych produktów zawierających węglowodany, bo ich głównym źródłem energii są tłuszcze dostarczane w pożywieniu lub wytwarzane z własnych białek albo z białek dostarczonych w pokarmie.
Przystosowanie się organizmu do nowego sposobu żywienia trwa u osób młodszych 4 tygodnie, 2-3 miesiące u osób starszych.
Dieta optymalna leczy: chorobę Buergera, gościec przewlekły i chorobę Bechterewa, zespól Reynauda, miokardiopatię przerostową, chorobę wieńcową, nadciśnienie, neurastenmię, cukrzycę typu I i II (insulinozależną), miażdżycę, chorobę zwyrodnieniową stawów, choroby przewodu pokarmowego, przewlekła niewydolność mięśnia sercowego, łuszczycę, dnę, choroby alergiczne, stwardnienie rozsiane i stwardnienie boczne zanikowe (zatrzymuje postęp choroby).
Wszyscy, którzy zaczęli żywić się optymalnie, zauważyli, że ich odporność psychiczna mocno wzrosła, nie poddają się łatwo przeciwnościom, mają sporą dawkę sił witalnych umożliwiające im pozytywne myślenie.
Jedną z zasad żywienia optymalnego jest to, żeby dostarczać z pokarmem tych składników, z których zbudowane jest nasze ciało. Dla osób stosujących tę dietę obowiązuje również zasada nieprzekraczania 50 gram węglowodanów na dobę.
Skład chemiczny jajek i wysoka wartość biologiczna zawartych w nich białek sprawia, że powinniśmy widzieć w nich najwyższej jakości produkt spożywczy.
Bardzo dobre są sery twarogowe, sery twarde i topione, ale wszystkie one niestety są za chude dla organizmu człowieka, więc nie obejdzie się na naszym stole bez dodatkowego tłuszczu – należy je spożywać z dodatkiem śmietany, majonezu lub masła albo w postaci różnych past na przykład z dodatkiem jajek.
Mięso jest mniej wartościowym produktem niż jajka i sery, ale powinno być spożywane i w żadnym wypadku nie powinniśmy z niego rezygnować. Dorosły człowiek powinien zadowolić się 100-200 gramami mięsa na dobę. Nie jedzmy mięsa surowego, na przykład befsztyków tatarskich. Najlepszym sposobem przetworzenia i częściowego nadtrawienia mięsa jest smażenie. Trzeba wiedzieć, że nie to mięso jest najbardziej wartościowe, które nam najbardziej smakuje, ale to, które chemicznie najbardziej zbliżone jest do składu naszego ciała, szczególnie do składu narządów intensywnie pracujących i szybko wymieniających swe białka. A zatem: chrząstki, tkanka łączna, skórki wieprzowe.
Tłuszcz z kości jest jednym z najlepszych tłuszczów, jakie może spożywać człowiek. Rosołowe wywary z kości, zwłaszcza szpikowych powinny być podstawą wszelkich zup. Polecam wszelkiego rodzaju salcesony: biały, czarny, ozorkowy, a także wszelkiego rodzaju kiszki: pasztetowa, podgardlana, wątrobiana. Kaszanka jest niezła, ale musimy pamiętać, że zawiera ona 10-12% węglowodanów (cukru), a zatem żeby zachować właściwe proporcje powinna być odsmażana na dużej ilości słoniny lub boczku.
Mięso drobiowe jest za chude. Jeżeli komuś kto chce żywić się w sposób optymalny smakuje mięso kurczaka to powinien je jeść, ale jednocześnie pamiętać, że w takim przypadku konieczne jest uzupełnienie tłuszczu w stosunku do białka w pokarmie, a więc na przykład filety z kurczaka powinny być faszerowane słoniną lub boczkiem. Najlepiej od razu decydować się na mięso wieprzowe i wołowe lub baraninę.
Nasze organy wewnętrzne wcale nie są przystosowane do trawienia dużej ilości pokarmu roślinnego, w tym owoców i warzyw, przeciwnie nadmiar takiego pokarmu niepotrzebnie obciąża żołądek i przewód pokarmowy. Miąższ z warzyw i owoców nie jest podobny w niczym do tkanek naszego ciała. Z wieloletnich badań dra Kwaśniewskiego wynika, że ludzie żywiący się w sposób optymalny i w ogóle nie jedzący warzyw i owoców mają pełne pokrycie potrzeb witaminowych organizmu. Jabłka i gruszki są dla człowieka najgorsze.
Wielu nie może się przemóc do diety dra Jana Kwaśniewskiego ponieważ zabrania jedzenia chleba i ziemniaków. Ziemniaki można spożywać w niewielkich ilościach (kilka niedużych) skrojonych na frytki smażone na smalcu lub łoju.
Słodycze są wykluczone. Cukier to biała śmierć.
Orzechy mimo że są pochodzenia roślinnego mają dużą wartość odżywczą i zalecane są w żywieniu optymalnym, gdyż dostarczają białka i wartościowego tłuszczu.
Kawa herbata owszem byle nie słodzić. Woda oczywiście – z kranu, ze studni – żadnych mineralnych. Słodzone napoje gazowane, coca – colę skreślamy całkowicie.
Powinniśmy unikać soli. Przyprawy? Można używać wszystkich, które nie zawierają cukru. Można używać musztardę, jeść ogórki kwaszone i konserwowe, grzyby w occie.
Prace naukowe potwierdzają korzystne działanie niewielkich dawek alkoholu na ludzki organizm. Jednak spokojnie … Myślę o dawkach w granicach 4 gramów czyli naparsteczek czystego alkoholu.
A oto 10 praktycznych „przykazań” dla rozpoczynających dietę optymalną.
1. Żywienie optymalne należy rozpocząć od razu w pełnym zakresie, bez żadnego okresu przejściowego. Przestawienie się na zupełnie odmienny sposób żywienia od dotychczasowego, do którego organizm został przyzwycajony przez lata, a nawet dziesiątki lat, jest pewnego rodzaju szokiem dla organizmu. Musi on, w początkowym okresie, przebudować całkowicie swój metabolizm. Zlikwidować i wydalić te „maszyny i urządzenia”, które służyły mu dotychczas do rozkładania węglowodanów, a zbudować, niemal od nowa takie, które będą odpowiednie do zupełnie innego sposobu przemiany materii. Przecież to jasne. Inaczej zbudowany jest piec, w którym pali się węglem, a inaczej rakieta – napędzana wodorem. Porównanie wcale nie jest tak odległe. Zasada jest ta sama. Taka praca wymaga dużej ilości energii i pewnego czasu, toteż w pierwszym okresie diety optymalnej starajmy się odciążyć organizm od dodatkowych obciążeń energetycznych: stresów, przeziębień, gwałtownych wysiłków, zmian klimatycznych itp. Jak długo okres ten trwa? To zależy od wieku, stanu zdrowia i warunków życia człowieka. U młodych przebiega szybciej, trwa od paru dni, do dwóch tygodni, bo wszystkie mechanizmy organizmu młodego działają szybciej i sprawniej. U osób starszych trwa do trzech miesięcy, a u ludzi starych, a ponadto otyłych i schorowanych, może trwać nawet do pół roku.
2. Należy jeść wtedy, gdy się chce jeść i zjadać tyle, by nie czuć potrzeby dalszego jedzenia. W początkowym okresie mechanizmy rządzące uczuciem głodu mogą być zawodne. W diecie optymalnej je się objętościowo mało, znacznie mniej, niż zjadało się dotychczas. Ponieważ je się produkty wartościowe, znacznie mniej ich wystarcza, by w pełni pokryć potrzeby organizmu. Dotychczasowe jedzenie mogło spowodować rozciągnięcie żołądka i jelit. Ludzie żywiący się głównie węglowodanami mają zazwyczaj rozdęty brzuch, zwłaszcza ludzie otyli. Dlatego w pierwszym okresie po zjedzeniu posiłku optymalnego (np. zgodnego z jadłospisem) nie czują się oni w pełni syci. Chętnie zjedliby nawet drugie tyle, gdyż żołądek domaga się wypełnienia całej jego objętości. Balonik wprowadzony do żołądka i nadmuchany znosi uczucie głodu, mimo że człowiek nic nie zjadł. Ale spróbujmy ograniczyć posiłek do tej ilości, jaką w jadłospisie podano, i odczekać pół godziny, a uczucie głodu szybko minie. Jeśli będzie się to powtarzało 3 razy dziennie, żołądek będzie stopniowo wracał do swej normalnej, prawidłowej wielkości, brzuch zmniejszy się, a posiłki optymalne nie tylko staną się wystarczające, ale z czasem mogą okazać się nawet za duże. I przestanie się nam chcieć jeść między posiłkami. Na początku diety trzeba świadomie zaprzestać pojadania między posiłkami. Niektóre osoby ciągle coś żują, ciągle wkładają jakiś kęs do ust. I wcale nie jest to podyktowane fizjologicznym głodem, ale stanowi pewien odruch nabyty w ciągu lat, albo jest reakcją na stres – zdenerwowanie, zniecierpliwienie itp. Trzeba z tym skończyć. Żołądek po posiłku musi pokarm strawić, przesunąć go do dwunastnicy i odpocząć po tej pracy. Przy nieustannym „dorzucaniu” czegoś do żołądka on sam i dalsze odcinki przewodu pokarmowego nigdy nie zaznają spokoju, co wyczerpuje je i prowadzi do niestrawności i różnych schorzeń przewodu pokarmowego.
3. Białko jako materiał do budowy i przebudowy ciała powinno mieć możliwie wysoką wartość biologiczną, powinno to być białko zwierzęce, a nie roślinne. Nie należy spożywać za dużo białka. W wielu produktach jest go dużo (patrz tabele 1 i 2). Ryby, drób, chude mięso, a także żelatyna, chudy biały ser – to prawie samo białko. Więcej białka potrzebują niemowlęta i dzieci.
Człowiek dorosły potrzebuje go bardzo niewiele, 30-50 gramów na dobę. W chorobach, przy których występują widoczne niedobory białka, można początkowo zwiększyć jego spożycie do 100-130 gramów na dobę. Białko białku nierówne. Im lepsze białko (to z żółtek, wątróbki, czy nerek), tym trzeba go mniej.
4. Dieta optymalna – to dieta wysokotłuszczowa. Tłuszcz jest najważniejszym składnikiem naszego pożywienia. I jemy go najwięcej. Tłuszczu zjeść nie można za dużo, a jeśli będziemy go spożywali dużo, szybko nasyca on organizm i zmniejsza się obawa, że zjemy za dużo białka lub węglowodanów. Najwyższą wartość biologiczną mają tłuszcze zawarte w żółtku i szpiku kostnym. Bardzo dobre są: masło, tłusta śmietana, słonina, podgardle i boczek. Dobry jest też smalec wieprzowy, smalec gęsi i łój wołowy. Najbardziej wartościowe tłuszcze zawiera żółtko. Przecież w żółtku znajduje się kompletny materiał potrzebny do zbudowania całego pisklęcia, wszystkich jego tkanek oraz cała energia potrzebna do rozwoju od zarodka do kurczęcia. Są więc wszystkie „maszyny i urządzenia” potrzebne do budowy całego żywego organizmu. Dlatego wartość tłuszczu z żółtek może być nawet 4 razy większa od wartości innych tłuszczów uważanych za bardzo dobre. Nie jest prawdą, że tłuszcze szkodzą na wątrobę. Najlepsze są te tłuszcze, które najbardziej „szkodzą na wątrobę” przy dotychczasowym modelu żywienia. Przy żywieniu optymalnym szkodzić nie będą, gdyż są zjadane bez węglowodanów lub z bardzo niewielką ich ilością. Przy tradycyjnym modelu żywienia na wątrobę szkodzą nie zjadane tłuszcze, lecz zjadane wraz z nimi węglowodany, które wątroba musi przerabiać na trójglicerydy i cholesterol.
Tłuszcze nasycone o długich łańcuchach (powyżej 10 węgli) są kierowane bezposrednio do krwi drogą naczyń chłonnych, bo tylko one nadają się wprost dla ludzkich tkanek i nie muszą być „uzdatniane” w wątrobie, jak to musi być robione z tluszczami o krótszych łańcuchach, białkami, węglowodanami, alkoholem, kwasami organicznymi i różnymi substancjami toksycznymi, którymi przeważnie są wszelkie lekarstwa. Spożywanie tych tłuszczów zwalnia więc wątrobę z uciążliwej pracy, a więc nie tylko nie szkodzi jej, ale nawet pozwala wracać do zdrowia, jeśli wątroba jest chora.
5. Węglowodany staramy się zjadać w postaci skrobi, tj. w ziemniakach i warzywach. Niektórzy tak stają się przekonani o szkodliwości węglowodanów, że zaprzestają je jeść w ogóle. I to jest błąd. 50 gramów węglowodanów na dobę jeść trzeba. Jeśli organizm ich nie dostanie, musi je wytworzyć sam, głównie z białka. Zmuszamy go więc do niepotrzebnej dodatkowej pracy. Trzeba pamiętać, że owoce i warzywa zawierają bardzo mało węglowodanów. Tabela 10 informuje, ile trzeba zjeść niektórych produktów wagowo, by łącznie z nimi wnieść do organizmu 50 gramów węglowodanów. Są to czasem ogromne ilości, idące w kilogramy.
Jeżeli w diecie optymalnej nie zaleca się zjadania dużych ilości takich produktów, jak np. ogórki, pomidory, cytryny, czy szpinak, to nie dlatego, że wnoszą one do organizmu dużo węglowodanów, ale dlatego, że w ich skład wchodzą głównie woda i błonnik. Woda jest tysiące razy tańsza i zdrowsza w swej czystej postaci, a błonnika człowiek nie trawi. Trawią go tylko zwierzęta przeżuwające, ale one mają specjalnie zbudowany żołądek, który to umożliwia. Po co więc obciążać przewód pokarmowy składnikiem niestrawnym? Wiedząc o tym, nie należy kupować drogich owoców i nowalijek, bo jest to po prostu marnowanie pieniędzy, za które lepiej kupić produkty wartościowe. W diecie optymalnej dopuszcza się pewne ilości cukrów prostych, np. w lodach i kremach, ale tylko własnej produkcji, opartych na żółtkach i śmietanie, gdyż tłuszcz spożyty razem z nimi znacznie zwalnia proces wchłaniania tych cukrów do krwi. Ale zawsze trzeba zachować właściwą proporcję w stosunku do białka i tłuszczu.
6. Pić należy tyle, na ile mamy ochotę i wtedy, kiedy mamy ochotę. Napoje nie powinny zawierać węglowodanów, a więc nie powinny być słodkie. Najlepszym napojem jest czysta woda. Jednak nie pić też na siłę. Nie jest prawdą, że trzeba „płukać” organizm od wewnątrz.
7. Nie trzeba liczyć spożytych kalorii, natomiast należy liczyć kalorie przy kupowaniu żywności. W produktach żywnościowych należy kupować głównie tłuszcz i białko, i to możliwie tanio. Nie wolno oszczędzać na jedzeniu, o wcale nie znaczy, że trzeba kupować produkty najdroższe. Często właśnie te tańsze i tradycyjnie pogardzane są lepsze niż droższe (patrz tabela 9). Starajmy się przyrządzać potrawy proste, oszczędzając czas i energię. Przygotowywane pokarmy powinny być maksymalnie „strawione” poza organizmem, w procesie obróbki kulinarnej i podane w możliwie małej objętości, w myśl zasady znanej już Pliniuszowi, rzymskiemu myślicielowi, że „korzystniej jest w jakikolwiek bądź sposób zmniejszyć to, co by żołądek obciążało”.
8. Życie bez ruchu nie jest życiem. Starajmy się ruszać w każdym wieku, dostosowując rodzaj i wielkość wysiłku do możliwości naszego organizmu. U ludzi młodych i zdrowych największe korzyści przynosi intensywny wysiłek trzy razy w tygodniu po godzinie, np. biegi, marsze, pływanie, rower itp. Należy pamiętać, że ćwiczone mięśnie, kiedy znajdą się w spoczynku, wytwarzają związki wysokoenergetyczne, przeznaczając je na potrzeby mózgu, serca i innych ważnych tkanek.
9. Nie należy robić większych odstępstw od diety ani łamać jej zasad okresowo. I tak np. przy wyjeździe lub na wczasach trzeba zjadać to, co otrzymujemy w postaci produktów „jadalnych” dla nas, a resztę dokupić. W przypadkach drastycznych żywić się na własną rękę. Na przyjęciach, w kawiarni, w gościach wybierać też produkty przydatne w naszej diecie, a niewłaściwe dyskretnie pomijać. Starajmy się raczej, by nasza „odmienność” dietetyczna była niezauważona, bo musimy się liczyć, że wywołamy sensację, nie zawsze przyjemną dla nas.
10. Nie wolno głodzić się, ani pościć. Jeżeli człowiek ma ochotę na jedzenie, to znaczy, że jego organizm jedzenia potrzebuje. Tak dzieje się u wszystkich zdrowych gatunków w warunkach naturalnych. Zwierzę może ograniczać pożywienie lub okresowo nie jeść, ale czyni to tylko wówczas, gdy na jedzenie nie ma ochoty, np. z powodu choroby lub stresu. Jeżeli człowiek jest głodny i nie je, to zawsze płaci za to wysoką cenę. Cena jest tym wyższa, im post lub głodówka trwa dłużej. Jest to nie tylko cena osłabienia zdrowia i odporności, ale gorzej pracuje wtedy mózg, słabną uczucia, źle ocenia się otaczającą rzeczywistość, traci się energię życiową, łatwo popada się w uzależnienie od ludzi i nałogów, krótko mówiąc – człowiek staje się głupszy, prymitywnieje umysłowo.
„Człowiek, który byle co je, byle co mówi” – powiada nie bez racji śląskie porzekadło. Człowiek, który głodzi się i pości, działa samobójczo, bo głodzenie człowieka jest formą jego zabijania. Dlatego tak nieludzkie są wszelkie nakazy postu i narzucone w imię różnych nierozsądnych idei sztuczne ograniczenia żywieniowe.
Kapłani wszystkich prawie religii stwarzali sobie monopol na jedzenie dające zdrowie i sprawniejszy umysł. Tak było w judaizmie, islamie, katolicyzmie. Każdy Izraelita, który nie był kapłanem, a zjadał podroby i tłuszcz, nawet jeśli zabił swoje własne zwierzę, był zawsze karany śmiercią. Kościół katolicki był bardziej „miłosierny” i dawał czas grzesznikowi na poprawę. „Kto w dni zakazane spożywa mięso – straci zęby; nie poprawiony – straci życie” – pisał ksiądz, Stanisław Staszic, o metodach postępowania z wiernymi nie przestrzegającymi postów nakazanych przez Kościół.
Praktyki takie przeszły do historii, choć i dzisiaj wielu ludzi pości i z przyczyn religijnych, i innych. Często nie zdają sobie sprawy z tego, jaką krzywdę wyrządzją sobie sami. Wystarczy, że stosują głoszone przez różnych „nawiedzonych” sposoby żywienia pozbawione najważniejszych dla organizmu ludzkiego produktów pochodzenia zwierzęcego, a więc tłuszczu i bialka zwierzęcego.
Po podjęciu diety optymalnej mogą wystąpić pewne objawy, o których należy wiedzieć, by niepotrzebnie nie niepokoić się, a tym bardziej nie uznać, że dieta jest szkodliwa i nie zrezygnować z niej. Objawy te nie są regułą, wręcz przeciwnie, są raczej wyjątkiem, dotyczą niespełna 10% osób podejmujących takie żywienie, ale a nuż Ty, Czytelniku, znajdziesz się w tej grupie. Warto więc wiedzieć, że:
1 – Przy dłuższym żywieniu optymalnym człowiek nigdy nie odczuwa silnego głodu i nigdy nie bywa bardzo spragniony, jak bywają ludzie żywiący się tradycyjnie. Dobrze i w pełni odżywiony organizm ma bowiem bogate rezerwy (zapasy) składników odżywczych i uruchamia je w razie potrzeby, a dzięki odpowiednim procesom metabolicznym potrafi sam zaopatrzyć organizm wodę, jeśli jej potrzebuje. Piszę o tym, bo zdarza się , że osoby – czasem z potężną nadwagą – skarżą się, że „zupełnie straciły apetyt”. Nie, nie straciły apetytu, tylko straciły dotychczasową nadmierną żarłoczność, która jest przyczyną ich otyłości i większości chorób.
2 – Niedostatek węglowodanów w diecie objawia się wzmożoną chęcią jedzenia czegoś słodkiego. Czasem występują skurcze w nogach, zwłaszcza w nocy. Wystarczy wtedy uwzględnić w posiłku trochę więcej produktów węglowodanowych (patrz tabele 6 i 7).
3 – Przy niedostatku związków fosforowych dla mózgu i serca organizm wytwarza dla tych narządów tzw. ciała ketonowe, które są lepszym „paliwem” od kwasów tłuszczowych. Dzieje się tak przy głodówce, często w cukrzycy. Ciała ketonowe pojawiają się po szóstym dniu głodówki i utrzymują się różnie długo. W cukrzycy mogą pojawiać się okresowo, ponieważ w cukrzycy gospodarka energetyczna jest szczególnie upośledzona, co zmusza organizm do wytwarzania ciał ketonowych, jako „paliw” niejako zastępczych. Nie są one jednak objawem chorobowym. Powstają w wątrobie.
Ciała ketonowe występują też czasem u ludzi w pierwszym okresie po przejściu na dietę bogatotłuszczową. Ale w tym przypadku – według współczesnej wiedzy biochemicznej – nie mają one żadnego znaczenia patologicznego. Żywienie optymalne jest żywieniem bogatotłuszczowym. Często podejmują je ludzie, którzy przedtem tłuszczów prawie w ogóle nie jedli. Przy radykalnej zmianie metabolizmu, którą wymusza radykalna zmiana diety, organizm musi zużyć dużo białka i energii na to, by we wszystkich komórkach zainstalować nowe „ciągi technologiczne”do spalania tłuszczów, a usunąć, przetworzyć na węglowodany i spalić enzymy zbędne, a takimi stają się enzymy potrzebne uprzednio do spalania węglowodanów.
Ciała ketonowe są wydalane z moczem, gdyż możliwości ich spalania przez mózg i serce sa ograniczone. Poziom ciał ketonowych w moczu oznaczany jest krzyżykami: od jednego krzyżyka przy małym ich wydalaniu do czterech przy dużym. Wydalanie ciał ketonowych z moczem szybko likwiduje niewielkie zwiększenie spożycia węglowodanów. Nie należy więc calkowicie wykluczać węglowodanów z diety, jak to się czasem zdarza. Około 50 gram węglowodanów na dobę (ściślej – 0,8g na kilogram wagi ciała) jest potrzebne organizmowi i na ogół wystarcza, aby ciała ketonowe nie były z moczem wydalane. Przy dalszym stosowaniu żywienia optymalnego, tj. po 10-14 dniach u osób młodszych i po 3-8 tygodniach u starszych, ciała ketonowe we krwi i moczu już się nie pojawiają, dlatego że organizm potrafi już dostarczać dobrą energię do mózgu i serca oraz innych ważnych tkanek. Ciała ketonowe przestają być potrzebne, więc wątroba zaprzestaje ich wytwarzania.
4 – W pierwszym okresie diety optymalnej mogą wystąpić zaparcia, choć nie jest to regułą. Wystarczy wtedy napić się lekkiego naparu z ziół przeczyszczających (np. z kruszyny), biorąc pół łyżeczki na szklankę wody, albo zjeść 2 lub 3 śliwki suszone. Nie stosować żadnych ostrych środków przeczyszczających, bo zaparcia z czasem miną. Znam i takie przypadki, że u ludzi cierpiących od lat na zaparcia po przejściu na dietę optymalną dolegliwości te ustąpiły natychmiast.
5 – Niezbyt przyjemnym objawem, ktoy może wystąpić w pierwszym okresie, jest pojawienie się cuchnącego oddechu. Pojawia się on najczęściej u ludzi, którzy po przejściu na dietę szybko chudną i u tych, którzy pracują lub mieszkają w zatrutym środowisku. Dzieje się tak dlatego, że trucizny rozpuszczalne w tłuszczach i w nich zablokowane zostają sukcesywnie wydalane i one powodują nieprzyjemny zapach. Po pewnym czasie minie to. Jeśli nieprzyjemny zapach z ust występował przed podjęciem diety i był spowodowany gniciem treści pokarmowych w jelitach połączonym z oddawaniem cuchnących wiatrów), to objawy te po podjęciu diety ustępują. Nie ma gnicia w jelitach, bo nie ma co gnić, a więc i objawów takich nie ma.
6 – W pierwszych paru dniach diety mogą wystąpić pewne dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, tzn. bóle. Bez żadnego leczenia powinny ustąpić po 1-2 dniach. Jeśli nie ustąpią, trzeba szukać innej przyczyny. Może nią być zarobaczenie. Trzeba zrobić badania w tym kierunku. Najczęściej przyczyną są lamblie lub glisty. Trzeba podjąć odpowiednią kurację i wytruć je.
7 – U osób chorych na kamienie żółciowe mogą pojawić się bóle w okolicach wątroby. Dieta powoduje powolne rozpuszczanie się kamieni żółciowych, które, gdy się zmniejszą, mogą zablokować przewody żółciowe i spowodować bóle wątroby czy trzustki. Należy wtedy zjadać mniejsze porcje pożywienia, a częściej – nie będzie wtedy silnych bodźców wymuszających skurcze woreczka żółciowego. Takie objawy mogą się powtarzać do czasu wydalenia kamieni z woreczka, co jest równoznaczne z wyleczeniem kamicy. Gdy zmniejszony kamień trafi do przewodu żółciowego, może spowodować atak bólów. Nie należy wtedy wpadać w panikę, lecz przyjąć leki rozkurczowe i przeciwbólowe i położyć się do łóżka. Przewód żółciowy się rozluźni, kamień przedostanie się do dwunastnicy i zostanie wydalony. Oprócz bólu pierwszymi objawami zatkania dróg żółciowych przez kamień jest ciemny mocz i jasny stolec.
Na wiele tysięcy osób leczonych przeze mnie wystąpił tylko jeden znany mi przypadek, że kamień z przewodu żółciowego musiał być usunięty chirurgicznie.
8 – Szybka i nagła poprawa odżywiania mózgu, jaka pojawia się na skutek żywienia optymalnego, może spowodować znaczny i nagły spadek ciśnienia tętniczego, do którego organizm nie jest jeszcze przystosowany. Może wówczas wystąpić osłabienie i zawroty głowy. Jest to stan przejściowy. Zapobiegawczo można wtedy wypić kawę czy kieliszek koniaku. Nie zmieniać szybko pozycji z leżacej na siedzącą lub stojącą, by nie powodować szybkiego odpływu krwi z mózgu. Dolegliwości te ustępują samoistnie dość szybko.
9 – U osób żywiących się optymalnie bardzo zmniejsza się wrażliwość na ból. Np. użądlenie pszczoły powoduje tylko niewielki odczyn, podobnie oparzenie pokrzywą, czy wrzątkiem. Jeżeli zauważymy u siebie takie objawy, bądźmy tego świadomi.
10 – Na diecie optymalnej człowiek nie potrzebuje soli. Ludzie żywiący się tak od lat w ogóle nie solą potraw – nie dlatego, że tak trzeba, ale dlatego, że potrawy nawet lekko słone odczuwają jako przesolone. Trzeba więc zawsze solić tylko do smaku. Starać się nie solić potraw, które najmniej smakowo tego wymagają, np. sałatek, surówek itp., zwłaszcza gdy w ich skład wchodzą produkty solone, np. żółty ser, rybki z puszki, marynaty, ogórki kiszone itd.
Na koniec – nie wolno zapominać, że każdy człowiek jest inny i inny jest jego organizm. Po przejściu na żywienie optymalne trzeba obserwować swój organizm i w razie potrzeby przychodzić mu z pomocą, mając cały czas świadomość, że pewne objawy niekorzystne – jeśli w ogóle się pojawią – spowodowane są nie dietą jako taką, ale błędami, które na początku możemy popełniać lub dotychczasowym stanem naszego zdrowia. Nie ma takiego człowieka, któremu prawidłowo i długotrwale stosowana dieta optymalna zaszkodziłaby. Ja przynajmniej o takim nie słyszałem. Koniec cytatu.*
źródło: „Książka kucharska” – Jan Kwaśniewski
Wyd. „WGP” www.wgp.com.pl